Olga Yoga Story Dedication

Dedication

Lecę w końcu bardzo daleko, gdzie słonie, wieloryby, ale nie takie w zoo…

Zbliża się koniec roku i czuję to bardziej niż ostatnio, bo rok lub dwa lata temu 31 grudnia grzęzłam w tworzeniu prac na uczelnie, lub odpalałam fajerwerki i dobrze się bawiłam. Teraz inaczej. Pojadę gdzie ryż rośnie, kwiaty podlewają bogaci, a biedni mają więcej niż niejeden z nas.

Ten rok był wspaniały.

Coś zmieniłam, coś postanowiłam. Coś się samo działo, a ja pozwalałam sobie po prostu oddychać.

Dziękuję wspaniałym ludziom, którzy umożliwili mi rozwój osobisty oraz ten związany z jogą i nauczaniem. Nauczyłam się dużo i chcę jeszcze więcej. Wszystko dzięki Wam! Szczególnie wymienić chcę: całą grupę moich pierwszych joginów oraz jedenaścioro hałaśliwych i podstępnych maluchów, wspaniałe stare i nowe przyjaciółki; oczywiście rodzinę- tu wielka buźka, że trzymają darmozjada w domu :), poza tym Londynowi, Danii, Holandii. Nawet jak znajomi się nie odzywali, a byli, podglądali, szeptali za plecami też ich kocham, bo czasem o nich myślałam. Dziękuję tym, którzy znienacka pisali wiadomości – takie radosne i takie miłe na początek lub koniec dnia.  Tym, których bardziej lub mniej przypadkiem spotkałam lub poznałam na nowo. Piszę tak, bo mi miło i mam nadzieję, że Wam teraz też 🙂

Ćwierćwiecze zobowiązuje XD (musiałam to zaznaczyć, żeby przy kolejnej okrągłej dacie mieć się z czego pośmiać)

Po raz pierwszy idę, idę i nie „patrzę zdumiona na ślaaady”.

Dużo przyziemności. Hm… no już dość, ale takie nasze ludzkie radości- teraz odrywam się na chwilę i zobaczymy co się stanie.

Wszystkiego dobrego na Nowy Rok!

 

I finally fly somewhere far far away, where the elephants and whales… but not in cages

The end of the year is coming and I feel that much more then before. As  two years  or so on 31 December I was writing assignments for universities or throwing away fireworks and having such a good time. Now is different. I go where the rice is growing, the flowers are watered by rich man and poor man has more than all of us together.

I had a wonderful year.

Something I have changed, something I have decided. Something just happened leading its own life and I… I let it be I let myself breath.

Here I would like to thank to many amazing people who gave me a chance to grow, to flow. Considering my own improvement in yoga and teaching skills and lot of different staff I learned much in a short time and still want more. All thanks to you! Especially I need to mention: my very first and systematic yogi students -you are so inspiring to me (on and after classes), than the 11 noisy and crafty kids from English lessons, my old and new friends, family – big kisses for having freeloader under your roof;), moreover I thank to my travelling ass for finding places where I rest, think, visiting, almost dying or just feeling free-basically London, Denmark, Holland. However some of friends do not say anything for a long time, I know that they were somewhere, were watching, gossiping and I love them too because their absence made me think about them too. I thank to those who unexpectedly dropped a line in mornings or in the end of the day. I thank all of those who I met more than less by a chance.

I am writing therefore I show you how good I feel hopping you feel the same now.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *